Kierowcy kontra rowerzyści. kto tu jest świętą krową?

W Łodzi mamy pewien problem. Kierowcy samochodów nie potrafią zrozumieć co tak właściwie w mieście robią rowery. Rowerzyści natomiast nic sobie z tego nie robią i jeżdżą gdzie się tylko da co z kolei jeszcze bardziej rozwściecza zmotoryzowanych uczestników ruchu. Takie nastawienie obu stron niejednokrotnie kończy się spięciami i niepotrzebnymi kłótniami, które w ostatnim czasie przyjmują coraz bardziej komiczne formy.

Łódź jak na polskie realia małym miastem nie jest. Dlatego też w jego centrum styczność mają ze sobą wszystkie środki komunikacji. Na małej przestrzeni potrzebne jest miejsce dla autobusów, tramwajów, pieszych oraz rowerzystów. Jednak nadal priorytetem przy zagospodarowywaniu tego obszaru jest ruch samochodowy.

Weźmy taką ulicę Zachodnią. Jej projektantom przyświecał tylko jeden cel – przebicie się przez miasto. I tak aby to zadanie wykonać wyburzano całe pierzeje budynków czym tak naprawdę zniszczono kawał tkanki miejskiej, którą można było wykorzystać zupełnie inaczej. No ale stało się i już, budynków nie ma. Co zyskaliśmy z uwolnionej przestrzeni? Miejsce dla dwóch pasów ruchu w każdą stronę, małego chodnika co by piesi na drogę nie wchodzili oraz torów dla Łódzkiego Tramwaju Regionalnego (który regionalnym jeszcze długo nie będzie). Poza tym zero zieleni, ścieżek rowerowych i obraz po wschodniej stronie drogi jak z kraju trzeciego świata (patrz zdjęcie poniżej).

 

img_4830

 

Przecież można to było rozwiązać inaczej, chociażby tak jak na południowym odcinku ulicy Piotrkowskiej. W takim wypadku można było zyskać przestrzeń równą dwóm pasom ruchu, a to pozwoliłoby na wybudowanie ścieżek rowerowych i zasadzenie zieleni co z pewnością uatrakcyjniłoby okolicę i być może zwiększyłoby zainteresowanie inwestorów. Tymczasem mieszkańcy centrum nie zyskali nic w tak skonstruowanym odcinku drogi, a to w pierwszej kolejności o nich powinno się myśleć przy tego typu projektach w tak ważnych miejscach.

To tylko jeden przykład złego podejścia do kwestii dróg w Łodzi, ale oczywiście niejedyny. Przez takie praktyki rowerzyści nie mogą jeździć po ścieżkach rowerowych, bo ich zwyczajnie nie ma, a jeśli są to prowadzą donikąd. Osobiście jeśli z domu na obrzeżach miasta chcę się dostać do jego centrum, muszę pokonać prawdziwy tor przeszkód nazwany “Ścieżką rowerową”, który kończy się w połowie trasy. Wtedy nie mam wyjścia i dalej jadę już po drodze z innymi uczestnikami ruchu co jest uciążliwe zarówno dla mnie jak i dla kierowców, którzy muszą mnie omijać.

Uciążliwe to czy nie, ważne że legalne. Co więcej, od tego roku rowerzyści mają prawo jeździć “dwójkami” zajmując tym samym cały pas ruchu, a nie tylko małą przestrzeń przy krawężniku jak to miało miejsce wcześniej. Ten zapis jest obecnie głównym powodem kłótni na linii kierowcy-rowerzyści. Właściwie to nawet nie sam przepis, bo zdecydowana większość zmotoryzowanych osób go nie zna. Drażni ich po prostu fakt, że muszą poświęcić więcej czasu na wyprzedzanie dwóch rowerzystów jadących obok siebie.  To jest oczywiście prawda, sam jestem kierowcą i wiem jak to jest. Jednak to dosłownie kilka, może kilkanaście sekund, które po wyprzedzeniu możemy bez problemu nadrobić. Tymczasem już nieraz jadąc ze znajomymi rowerami doświadczyłem na własnej skórze co ludzie myślą o takim sposobie jazdy.

 

rowerzyści

I z reguły nie były to miłe i kulturalne wymiany zdań. Kierowcy specjalnie zwalniali aby powiedzieć nam, że tak nie można, że jesteśmy nieodpowiedzialni i tamujemy ruch. Otóż można! I nic się na to nie poradzi. Ponadto jazda “dwójkami” jest zdecydowanie przyjemniejsza aniżeli jazda “gęsiego”.  Jej największym atutem jest fakt, że rowerzyści mogą ze sobą normalnie rozmawiać, a dzięki temu droga zawsze szybciej mija.Jednakże należy również zwrócić uwagę na dziwne i nieodpowiedzialne  zachowania rowerzystów na drodze. Bardzo powszechną praktyką jest wyjeżdżanie na jezdnie z chodnika tuż przed jadącym samochodem. Czasem rowerzyści przejeżdżają także na czerwonym świetle, nie przeprowadzają swoich rowerów przez pasy czy nie sygnalizują zmiany kierunku jazdy. Takie postępowania nie są godne pochwały i niejednokrotnie mogą zakończyć się licznymi obrażeniami.

I tutaj znowu pojawia się kwestia ścieżek rowerowych. Większość tych nieodpowiedzialnych zachowań można zredukować dając rowerzystom przestrzeń, na której nikt im nie będzie przeszkadzał, a i oni nie będą uciążliwi. Nie wszędzie da się to osiągnąć, ale obecnie jest mnóstwo miejsc, gdzie już teraz powinny się znajdować pasy dla rowerzystów.



rowerzyści

Między innymi o te ścieżki walczy Łódzka Masa Krytyczna. Jej istotą jest demonstrowanie obecności rowerów w mieście poprzez comiesięczne przejazdy jak największej liczby rowerzystów przez Łódź.  Ostatni, piątkowy przejazd uczestników Masy Krytycznej z pasażu Schillera w stronę Widzewa wzbudził wiele emocji. Kierowcy, głównie przez tworzące się korki, nie byli zachwyceni tą inicjatywą. Jednak właśnie takie wydarzenia przynajmniej raz w miesiącu pokazują wszystkim, że rower jest rzeczą ważną i należy zadbać o to, aby rowerzyści mogli się na nim bezpiecznie poruszać.To właśnie rower, a nie samochód w mieście powinien dominować i mieć najwięcej przywilejów. Powodów do takiego ukierunkowania jest wiele. Przede wszystkim rower jest cichy, tani i zajmuje mało miejsca. Dodatkowo daje mnóstwo przyjemności, poczucie wolności oraz dużo bardziej integruje miejską społeczność. Miasto mają tworzyć ludzie,  a nie samochody, które potrzebują coraz więcej przestrzeni i są coraz bardziej hałaśliwe. Warto o tym pamiętać każdego dnia tygodnia, gdy mamy do wyboru sposób, w jaki dostaniemy w pożądane przez nas miejsce.

  • jstar

    A co z pieszymi? Bo ciągle ten rower i rower, ale Masa Krytyczna niestety uprzykrza też życie pieszym, którzy zawsze we wszystkich tego rodzaju potyczkach są na końcu. Nie wiadomo czemu, bo są wszakże najbardziej “ekologiczni” i “zrównoważeni”. Zupełnie pomija się fakt blokowanych przejść dla pieszych podczas Masy czy zupełnie aroganckiego zachowania rowerzystów na codzień, którzy a to jadą ścieżką rowerową, a to jezdnią, a to chodnikiem – jak akurat im wygodnie. Najbardziej rozpowszechnione jest wjeżdżanie z jezdni na przejście dla pieszych, gdy na skrzyżowaniu jest czerwone światło i poruszanie się jezdnią wymagałoby zatrzymania. Ale co? Przecież rowerzysta czekać nie będzie, więc bach na pasy, a potem kawałek chodnikiem, wszystko przy prędkości 25/30 km/h. I to nie są problemy rozwiązywalne za pomocą ścieżek rowerowych, bo mówię tu o ścisłym centrum i jego wąskich uliczkach na których nigdy nie będzie miejsca na chodnik (sensownej szerokości!), ścieżkę i jezdnię. Piesi też mają prawa! Miasta przedewszystkim dla ludzi, nie maszyn – samochodów i rowerów!

    • Jedras

      Piesi to jest inny stan umysłu, 90% ludzi ‘łażących’ po Łodzi to pół debile z niesamowicie ograniczoną wyobraźnią. Wydaje im się że samochód jadący 70km/h zatrzyma się w miejscu na 3m, czerwone światło to sugestia a ścieżka rowerowa nie istnieje i jakieś ‘skurwysyny na nich trąbią’. Każdy powiniem przejść szkolenie z życia w mieście w szkole podstawowej to było by znacznie mniej wypadków. Nie wiem jak się znalazł Pan kaskader-samobójca skaczący z 4m muru na drogę podziemiach pod WAM-em a następnie biegnący na tramwaj tuż pod moimi kołami, i pewnie się nie dowiem skąd się tam kurwa wziął biedaczyna którego piskiem hamowania tak speszyłem. A chuj tam z moimi shamowanymi oponami, na tramwaj zdążył.

    • http://magiamiasta.blogspot.com bogas

      Ja tylko w kwestii blokowania przejść. Masa Krytyczna porusza się jak uprzywilejowana kolumna pojazdów. Stąd czerwone sygnały kogutów na początku i końcu. Teraz wyobraź sobie, że znajdujesz lukę w kolumnie przechodzisz przez pasy w tym samym momencie kolumnę lewym pasem wyprzedza radiowóz na sygnale. Ty tracisz życie, pojazd na sygnale wpada albo z impetem w masę ludzi na rowerach lub w pobliski przystanek/wysepkę MPK. Masa rowerzystów to zaledwie kilka – kilkanaście minut nieplanowanego postoju na pasach w miesiącu. Za rowerzystów na chodnikach i na pasach pozostaje mi tylko przeprosić.

  • Justyna

    Piesi akurat też święci nie są. Codziennie przejeżdżam przez ścisłe centrum miasta i przechodzenie na czerwonym świetle to już niestety norma. Po prostu KAŻDY użytkownik przestrzeni miejskiej (kierowca samochodu, autobusu, tramwaju, rowerzysta, czy pieszy) powinien przestrzegać przepisów ruchu drogowego i reguł współżycia w społeczeństwie. Ponadto nikomu odrobina życzliwości jeszcze nie zaszkodziła, więc zamiast wzajemnie się zwalczać pozwólmy sobie z uśmiechem na ustach w równym stopniu korzystać z naszego miasta :)

  • jstar

    Nie twierdze,ze są świeci, tylko, ze wszyscy mają ich gdzieś: zarówno rowerzyści jak i kierowcy. Tyle z reszta fanatycy rowerów mówią o braniu przykładu z bardziej cywilizowanych krajów, a tam właśnie pieszy na zielonym, czerwonym, i wszędzie indziej ma pierwszeństwo. Tylko o tym wszyscy skrzętnie zapominają.

  • jstar

    Otóż to: życzliwości. Tej od roweżystów jeszcze nigdy nie zaznałem ani nie zauważyłem w ruchu drogowym. O ile można już czasem natrafić na kierowców zatrzymujących się przy przejściu dla pieszych, to od rowerzysty można tylko oczekiwać, że nie zostanie się obrzuconym wyzwiskami za to, że idzie się środkiem chodnika, którym on akurat zdecydował się jechać. Dosłownie 10 minut temu na Sienkiewicza Pani na rowerze (przy absolutnie pustej jezdni) zepchnęła z chodnika parę z wózkiem, bo akurat miała kaprys tak jechać, a w tym miejscu ma akurat tylko 1,5m szerokości. Jak ktoś dużo chodzi po Łodzi to ma szanse takie sceny oglądać codziennie. Dla mnie takie zachowanie nie znajduje żadnego usprawiedliwienia. Tak trudno na chwile zsiąść z siodełka? może nie oczekujmy tylko życzliwości od innych, ale czasem ją również zaprezentujmy?

    • jakstr

      A co powiesz o pieszych spacerujących po ścieżkach rowerowych, najlepiej z komórką przy uchu bo tam przecież nikt ich nie podsłucha i wyrażających co najmniej zdziwienie, że ktoś im zwraca uwagę, że utrudniają poruszanie się uprawnionym użytkownikom. O stwarzaniu niebezpieczeństwa dla siebie i innych nie wspomnę.

  • 4wheel

    zgadza się – rowerzyści mogą jechać obok siebie, ale tam gdzie NIE UTRUDNIA TO RUCHU. I niewiele mnie obchodzi, że ktoś może normalnie rozmawiać i szybciej mija mu droga. A to o dominacji roweru w mieście to już zupełna bzdura – co ma do tego to że rower jest tani – trampki od Chińczyka z targu są jeszcze tańsze, również ciche i zajmują jeszcze mniej miejsca. A w ostateczności można też boso.

  • Tomek

    Autor troche sie pomylil. Owszem rowerzysci moga jezdzic obok siebie ale nie doczytal przepisu a dalej jest ze pod warunkiem NIEUTRUDNIANIA przejazdu innym… Wiec jada obok ale gdy jedzie auto musza sie usunac.

  • mnich

    nie do końca. Przepis jest na tyle niejasny ze kazdy moze go inaczej interpretowac. bo jak ocenic utrudnianie ruchu? kazdy rowerzysta poruszajacy sie po drodze utrudnia ruch, dwoch takze tyle ze w wiekszym stopniu. i to nie chodzi o to, ze rowerzysci musza sie usuwac z drogi jak nadjezdza samochod, a bardziej jezdzenie dwojkami tam gdzie nie stwarza to niebezpieczenstwa

  • der

    W Łodzi zasadą jest nieprzestrzeganie przepisów :) Samochodowy atakujące przejścia dla pieszych bo mają “strzałkę” pomimo przechodzenia ludzi. Przemykanie pieszych na czerwonym świetle. Rowerzyści mknący chodnikiem :) A w centrum policji właściwi nie uświadczyć. Jako remedium proponuję regularną obecność panów niebieskich i karanie wszystkich po równi. Rok, dwa i ludzie się nauczą 😀

    • http://magiamiasta.blogspot.com bogas

      Problem w tym, że to tylko akcyjność. Widziałem kilka przypadków przejeżdżania rowerzystów po przejściu obok idącego policjanta, ale było przed 20. więc najprawdopodobniej tuż przed końcem służby 😉 Sam jeżdżę w MK i krew m,nie zalewa jak widzę szybko jadących rowerzystów po przejściach między dużą ilością ludzi. Mają kaski, kamizelki …. nie takiej promocji roweru oczekuję po mediach. W mediach słyszysz, że mając rower musisz mieć kask i kamizelkę. Guzik prawda, na “Wigrach” chyba kask się jeszcze nikomu nie przydał 😉 Powinni w DD TVN, Pytaniach na śniadanie i innych jedynie słusznych programach bić na alarm: włącz myślenie, dawaj znaki manewrując, włącz światełka. W sieci krąży filmik z rajdu nocnego pewnej fundacji przy wsparciu pewnego urzędu. Mają kaski, odblaski, ale jak jeżdżą włos staje dęba. Na imprezę zapraszał URZĄD odpowiedzialny za drogi w tym mieście. ZGROZA!

  • cool

    jeśli ulica ma 2 , lub 3 pasy ruchu, a rowerzyści jadą prawym dwójkami, to w jaki sposób utrudniają ruch?
    samochody przecież mają jeszcze przynajmniej jeden wolny pas!

  • Bimbaum Bomm

    Przyznam, że jako rowerzysta nie spotkałem się z jakimiś oznakami “nietolerancji” ze strony kierowców samochodów. Nie zauważyłem, żebym dla kierowcy był “intruzem” – nie liczę oczywiście “Masy Krytycznej” 😛

    Jeśli chodzi o kierowców to najwięcej problemów sprawiają mi – jako rowerzyście – niezwracaniem uwagi na rowerzystów w sytuacji, gdy kierowca włącza się do ruchu lub wysiada z samochodu i bezmyślnie otwiera drzwi. Kierowcy bardzo utrudniają za to życie pieszym. Do głów mają wbite, że to oni mają pierwszeństwo przed pieszym, gdy ten chce przejść przez jezdnię – nigdy nie zwalniają przed przejściem, a gdy któryś mnie przepuszcza, zmuszony jest dać ostro po hamulcach. Ustąpienie polega ich zdaniem na tym, że nagle się hamuje gdy pieszy wejdzie już na jezdnię. Oczywiście ustępowania pierwszeństwa samochodom nie definiują jako: “ustąp temu, kto wcześniej od ciebie wjechał na skrzyżowanie”.

    To piesi są najbardziej poszkodowaną grupą użytkowników dróg. Nawet na chodniku nie mają spokoju – muszą przeciskać się między samochodami zaparkowanymi w niedozwolony sposób bo “nie mam gdzie zaparkować” i do tego beztrosko śmigający rowerzyści, którzy “boją się jechać po jezdni” i muszą się wyżyć na pieszych, prześladując ich nawet na przejściach dla pieszych, po których samochody z dużą prędkością już nie jeżdżą i bać się nie ma czego.

  • http://www.rewelacyjnestrony.wordpress.com rewelacyjnestrony.wordpress

    Nie wiem jak Wy ale ja boję się jeżdzić rowerem po Polskich miastach, ściezki rowerowe sa w sladowych ilosciach, jestem kierowca auta uwazam na rowery ale niestety jest mimo wszystko za ciasno na drogach dla nas wszystkich. Jako kierowca i rowerzysta zycze sobie zeby bylo jak najwiecej sciezek. Zeby czuc sie bezpiecznie na sciezce jako rowerzysta i zeby nie obawiac sie ze wpadne autem na jakiegos rowerzyste jako kierowca auta.

  • Justyna

    Jeśli chcemy się wzorować na zachodnich czy też skandynawskich miastach (a myślę, że warto) to kolejność nazwijmy to ważności jest nastepująca: 1. piesi, 2. rowerzyści, 3.samochody. Piesi nie muszą wychodzić wprost przed samochody bo są przepuszczani na pasach, samochody nie pędzą 70km/h przez miasto, a w centrum rower jest zawsze bardziej porządanym środkiem trasportu niż samochód, bo można nim się sprawniej i szybciej poruszać. A rowrzyści mają ścieżki lub wydzielone pasy. I wszysycy są szczęśliwi. Obstaje też przy tym, że każdy jest czasami pieszym lub rowerzystą lub kierowcą i należy zawsze pamiętać o wzajemnym szacunku dla wszytskich użykowników.

  • rowerzysta

    kto choć raz przerzedzał DDR Kościuszki Mickiewicza to wie jak jest tam fajnie, nawet z separatorami nie jest idealnie, jeżdżę tamtędy codziennie i codziennie jest ten sam problem ludziska włażą na DDR w dzień w dzień to samo już mi się dzwonek rozwala

  • rowerzysta

    a jak jakiś rowerzysta jedzie po chodniku i jeszcze dzwoni na ludzi to jest dla mnie total wiocha… na chodniku to pieszy ma zawsze pierwszeństwo

  • Rowerowiec

    Rowerzyści powinni mieć obowiązek posiadania kart rowerowych, bo teraz każdy idiota może sobie kupić “modny bicykl” i krzyczeć, że “ojej ojej, ja na rowerku nie mogę”.
    Nie dziwię się kierowcom, że traktują większość z nas jak problem, bo taka jest prawda – większość rowerzystów JEST problemem na drodze, bo nie zna przepisów i jest skrajnie nieprzewidywalna. I mówię to jako rowerzysta, który sam nieraz musiał odstawiać dziwne uniki przed innymi pedałowcami, bo wystawienie rączki przed zakrętem to dla niektórych za wiele i jest mało seksowne.